Miedzna

Miedzna – wzmiankowana po raz pierwszy w 1470 r. Należała do Wołyńskich, Krzyskich, a na przełomie XVIII i XIX w przeszła w ręce Butlerów, Kuczyńskich, a następnie Ostrowskich. Gmina skupiona wokół niej, nie tętni może nadmiarem materialnych atrakcji turystycznych w postaci jakichś okazałych dworów, pałaców czy wyróżniających się kościołów. Są pozostałości ciekawego dworku we Wrotnowie no i sama Miedzna. Gdyby się jej dokładniej przyjrzeć, jawi się niczym wielkie muzeum tętniące świetną historią i legendami. Niegdyś wieś, potem miasto, dziś osada... pięknie położona na delikatnym wzniesieniu, schludna i z pomysłem zagospodarowana, uporządkowana. Wczesną jesienią, w świetle zmęczonego już słońca osiadającego na czerwonych, brązowych i żółtych liściach wydała się szczególnie urzekająca. Lecz nawet pozbawiając swój osąd tego subiektywnego pryzmatu zauroczenia, z łatwością da się zauważyć jej odmienność. Spacerując po okolicznych małych miejscowościach oglądamy najczęściej nowoczesne budynki, choć ta nowoczesność to nierzadko beznamiętne PRLowskie pudło zaadaptowane na dom. Z czasu natknąć się można na jakąś interesującą formę dawnego budownictwa, na ślad udanego mariażu finezji i pragmatyki; czasem też staniemy twarzą w twarz z większej wagi zabytkiem. Pod tym kątem Miedzna zaskakuje, gdyż na różnej klasy atrakcje warte zobaczenia trafiamy z zadziwiającą systematycznością. Będzie tu kościół pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny wzniesiony w latach 1887-1893, według projektu Kazimierza Zajączkowskiego (choć inne przekazy mówią o Józefie Piusie Dziekońskim).

W rogu przykościelnego cmentarza stoi charakterystyczny dla tych rubieży (vide Skibniew, Ciechanowiec itd.) budyneczek dawnej kostnicy (przez miejscowych zwany zazwyczaj „trupiarnią”). Do niedawna była tu także drewniana dzwonnica z XVIII w., zastąpiona w latach 80. XX w. murowaną, neogotycką – architektonicznie pewno lepiej pasującą do bryły kościoła. Starą jednak potraktowano z należytym szacunkiem i nie zakończono jej żywota, obecnie znajduje się w Skansenie w Suchej – w swe gościnne podwoje przyjął ją prof. Marek Kwiatkowski.

Obok kościoła ulokowano w połowie XVIII w. karczmę-zajazd, który jest obecnie, pięknie odnowionym a zarazem jednym z niewielu zachowanych na terenie Polski zabytków tego typu.

A przecież przez stulecia zajazdy tworzyły nieodłączny element polskiego krajobrazu: miasteczek, gdzie stanowiły znaczący fragment zabudowy okolic rynku. W niezbyt dużej odległości od kościoła, idąc w stronę Węgrowa, po lewej stronie mamy stylowy budynek Urzędu Gminy sięgający specyficznych lat 20., lat międzywojennych charakteryzujących się radością i lekkością.

Idąc dalej w dół za chwilę zobaczymy po lewej stronie tej samej drogi, drewniany dom, w którym odczytujemy skromny dworek ziemiański. Powstał w około połowy XIX w. dla Butlerów, szkockiej rodziny osiadłej w Polsce i naturalizowanej już w XVI w. Później dwór przeszedł w posiadanie Kuczyńskich, następnie Ostrowskich, czyli rodzin będących właścicielami Korczewa. Jej przedstawiciele jednak nie mieszkali tu, pewno nawet niezbyt często tu bywali, o czym dobitnie świadczy skromność rezydencji. Obecnie mieści się w niej Środowiskowy Dom Samopomocy, dzięki czemu obiekt jest zadbany i jest w takim stanie, że trudno podejrzewać go o dźwiganie blisko 200-letniego bagażu. Mimo tego porządku tkwi w tym otoczonym murem kompleksie jakaś niespójność. Zbyt wydatny teren, zbyt obfity a zbyt mały dwór, zresztą bardziej przypomina rządcówkę. Wrażenie o tyle słuszne, że niegdyś stał tu budynek słuszniejszego gabarytu i przeznaczenia. Na początku XVII w. Gotard Wilhelm Butler, dworzanin królewicza Jana Kazimierza Wazy, wzniósł tu mały zamek o przeznaczeniu obronnym. „Od południa, zachodu i północy otoczony był otoczony fosą, a w ukształtowaniu narożników wzgórza można odczytać zarys siedemnastowiecznej fortyfikacji bastionowej”. W połowie XIX wieku była to już niestety ruina, którą rozebrano przy budowie domu drewnianego.
Idąc jeszcze w stronę Węgrowa, nim przekroczymy rzeczkę Miedziankę, zobaczymy rzecz, która stanowi o prawdziwej niezwykłości Miedzny. Chodzi o murowaną kapliczkę z końca XVIII lub początków XIX w., która powstała w miejscu dawnej młynarskiej lepianki, w której bierze swój początek kult Matki Bożej Miedzeńskiej. Posłuchajmy historii: „Pewnego zimowego wieczoru 1727 r. mieszczanin Miedzny Hiacynt Pazio chcąc pożyczyć świder, odwiedził młynarza Macieja Zastrużnego, mieszkającego w lepiance w pobliżu grobli. Nie zastawszy gospodarza wszedł do środka, gdzie zobaczył światło bijące znad belki stropowej. Zaciekawiony sięgnął w jego kierunku. Okazało się, że jest to zwinięty w rulon obraz Matki Bożej namalowany na płótnie. Po powrocie młynarz umieścił znaleziony obraz na ścianie mieszkania.
W pierwszą sobotę po Nowym Roku 1727 cieśla Gabriel stawiający nowy młyn na grobli chciał odpocząć w lepiance młynarza. Gdy ułożył się na ławce nogami naprzeciw obrazu, nagle zobaczył bijącą od niego jasność. Z blasku wyłonił się anioł, który powiedział: »a godzien żeś leżeć tak do tegoż Obrazu, przekazuję ci, aby ten obraz wyniesiono do kościoła, żeby więcej w tym kopciu i dymie nie zostawał«. Zgodnie z przekazem anioła obraz przeniesiono do zakrystii i umieszczono w szafie, którą zapieczętowano”. Biskup Łucki Stefan Rupniewski nakazał proboszczowi zbierać relacje ludzi, którzy doznali łask oraz świadków cudownych zdarzeń. Na podstawie zainicjowanej w ten sposób księgi cudów w roku 1730 obraz Matki Bożej Miedzeńskiej uznano za cudowny i słynący łaskami. Początkowo wizerunek umieszczono w bocznym ołtarzu kościoła, ale wobec wzmożonego ruchu pielgrzymkowego w 1765 r. umieszczono go w ołtarzu głównym. W Miedzeńskiej Księdze Cudów wymieniono 151 osób, które doznały łaski.
Obraz Matki Bożej Miedzeńskiej (Pocieszenia) namalowany został na płótnie w XVII wieku. „Oczy Matki Bożej, pełne powagi, dobroci, zatroskania, zapatrzone w Boga i w ludzi, których ogarnia swą miłością. Rozliczne łaski i cuda uzyskiwane za pośrednictwem Matki Bożej poprzez znak Jej szczególnej obecności, jakim stał się obraz, przeobraziły kościół w Miedznej w szeroko znane Sanktuarium Matki Bożej, do którego ciągnęły rzesze pielgrzymów. Niezwykłe i coraz częściej uzyskiwane uzdrowienia cudowne i inne łaski ściągały do miedzeńskiego kościoła coraz większe rzesze ludzi. Na uroczystości Matki Bożej zaczęły przybywać tu tysiące pielgrzymów z bliska i z daleka. Zagadką niewyjaśnioną pozostaje czas i miejsce powstania tego obrazu, jak też nazwisko artysty, spod pędzla którego ten wizerunek wyszedł”. W 1996 r. ks. bp Antoni Dydycz, biskup diecezji Drohiczyńskiej zwrócił się z prośbą do Jana Pawła II o koronację obrazu. Uroczystego poświęcenia diamentów Jan Paweł II dokonał w Gnieźnie, podczas czerwcowej pielgrzymki 1997 r. Uroczysta koronacja obrazu odbyła się 22 IV 1997 roku w Miedznej, przy udziale Prymasa, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i wielu dostojników kościoła i wiernych.

 


Ostatnim elementem związanym z kultem jest późnobarokowa Kaplica Objawienia, zbudowana na przełomie XVIII i XIX w. na miejscu owej „młynarskiej lepianki”. Jest to obiekt murowany, otynkowany, na planie sześcioboku, dwukondygnacyjny, malowniczo wkomponowany w grupę starych lip. W górnej kondygnacji znajdują się półkoliście zamknięte wnęki, w których umieszczono barokowe rzeźby Chrystusa Ukrzyżowanego, św. Jana Nepomucena i św. Antoniego Padewskiego. Wewnątrz na uwagę zasługują dwa płótna pochodzące z początku XIX w. przedstawiające Matkę Boską z Dzieciątkiem i Chrystusa Błogosławiącego.

Wrotnów. Pierwsze wzmianki o nim pochodzą z XVI w. Już w wieku XVII zaś, a dokładnie w latach 1630-1640 pobudowany został zespół dworski dla wspominanego wyżej rodu Butlerów. W jego skład wchodziły: dom gościnny, dom oficjalisty, piwnica, aleja wierzbowa, staw i zalew. Piękne, jak można sądzić po nielicznych śladach, założenie parkowo-dworskie uległo całkowitemu zniszczeniu w roku 1920, kiedy to ludzie wschodu zostawili z niego zgliszcza. Dziś obserwować możemy już właściwie tylko dom oficjalisty, cudem ocalał z bolszewickiej pożogi. Cudem, gdyż był to pierwotnie dwór modrzewiowy a jednak uratował się z pożaru. 9 lat później właściciel postanowił go obmurować i otynkować. Po modernizacji dworku znalazły się dwa salony, cztery pokoje, kancelaria, kuchnia i łazienka. Niby nic szczególnego, a jednak jest i tu coś co wyróżnia go spośród innych obiektów w regionie. Otóż jest to najpóźniejszy kostium neogotycki na Mazowszu i Podlasiu. Jak piszą znawcy przedmiotu „czas średniowiecznych zamków z bajki skończył się ostatecznie z I wojną światową”. Chyba jednak takiej stylizacji szukać należy nie w modzie a w romantycznej duszy właściciela Władysława Słowika (właśc. Słowikowskiego), który odkupił to w 1914 r. od Ostrowskich na Korczewie. Jego ojciec był wcześniej zarządcą tych dóbr. Wygląd który nadano domowi u początku lat trzydziestych jest naprawdę, jak na tamte czasy egzotyczny. Zwłaszcza elewacja frontowa: piętrowa część środkowa zwieńczona charakterystycznym dla gotyku (mini) krenelażem i ujęta czworobocznym wieżyczkami. Analogiczne wieżyczki wieńczą naroża dworu oraz filary ganku. Na ganku utworzono niewielki taras obwiedziony balustradą.


Przez teren gminy przebiega jedna ze ścieżek przyrodniczych Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego: „Huta Gruszczyno-Treblinka”.

Opracował A. Ziontek

źródło: www.turystykawschodniegomazowsza.pl